- dolnośląskie (129)
- kujawsko-pomorskie (39)
- lubelskie (13)
- lubuskie (22)
- mazowieckie (208)
- małopolskie (44)
- on-line (9)
- opolskie (11)
- podkarpackie (11)
- podlaskie (14)
- pomorskie (46)
- poza granicami Polski (10)
- śląskie (138)
- świętokrzyskie (5)
- warmińsko-mazurskie (18)
- wielkopolskie (72)
- zachodniopomorskie (14)
- łódzkie (59)
CIEMNE STRONY SUKCESU
CIEMNE STRONY SUKCESU
W księgarniach wzrosła liczba poradników pt : „Jak osiągnąć sukces?”, „Jak szybko zarobić pieniądze”, „10 skutecznych metod w drodze do awansu” itd. Młodzi ludzie biznesu (szczególnie 26-35latkowie) coraz szybciej osiągają sukces. Coraz więcej z nich dąży do doskonałości, do zdobycia kolejnego awansu, kolejnego intratnego kontraktu, nowego klienta. Żyją w ciągłym niedoczasie. Ciągle planują co mają jeszcze do zrobienia, co muszą jeszcze osiągnąć lub analizują to czego nie zrobili i co mogli zrobić lepiej. Większość z nich żyje więc przeszłością , której już nie ma lub przyszłością, której jeszcze nie ma).
Pomyśl: jak często wykonując dane zadanie, myślami jesteś już dalej?
Niebawem zacznie się mówić o nowej jednostce chorobowej: uzależnienie od sukcesu. To coraz szerszy problem. Mechanizm jest prosty: skoro zarobiłem milion, udowodnię, że potrafię zarobić kolejny, sześć milionów, piętnaście... I nie chodzi o to, w jakim celu. Chodzi o to, żeby pomnażać to, co się już ma. Człowiek sukcesu słyszy głosy uwielbienia: „wspaniale, zarobiłeś w ostatnim czasie dwa miliony” „ podpisałeś duży kontrakt” itd. Ale w skrytości myśli: „Co za porażka, dlaczego nie cztery miliony?” „Mogłem zdobyć większego klienta” „Następnym razem postaram się lepiej”. To już zaczyna wyglądać jak uzależnienie, takie samo jak od alkoholu, papierosów, internetu. To ciągły przymus bycia najlepszym i odniesienia kolejnego spektakularnego sukcesu. To nieustanne wyznaczanie sobie nowych celów i podnoszenie poprzeczki coraz wyżej. To nieodparta chęć udowodnienia sobie i innym że stać mnie na jeszcze więcej.
Jeśli sukces staje się wartością samą w sobie, nadrzędnym motorem naszego działania, jeśli robimy coś bo „musimy” a nie dlatego, że „chcemy” to koszty psychiczne takiego postępowania bywają naprawdę duże. Brak czasu dla rodziny, zaniedbane relacje z przyjaciółmi, rozbicie psychiczne, choroby psychosomatyczne. I pytanie: czy warto było?
Leczenie tych objawów, nie jest ani proste ani szybkie, bo nie istniej żadna cud-tabletka, która zmieni nasz stosunek do pracy, życia, rodziny, do samych siebie. To wymaga wielkiego wysiłku i pracy nad sobą.
Ludzie sukcesu nie łatwo chcą jednak zrezygnować z pogodni za sukcesem.
Mimo, że zauważają bezcelowość i irracjonalność w zarabianiu coraz większej ilości pieniędzy, zdobywaniu kolejnego awansu, zasługiwaniu na uznanie i podziw, to nie umieją się zatrzymać i wycofać z tej gry.
Dlaczego? Bo sukces i kariera to bardzo pociągające, ekscytujące przeżycia. Dowartościowują, motywują do dalszego wysiłku, budzą uznanie i podziw innych.
Wielu ludzi którzy osiągnęli sukces nie umieją dalej żyć bez niego. Muszą, jak sami mówią, robić kolejne interesy bo jak się zatrzymają to.. znikną – jak powiedział mi jeden z młodych menadżerów. Czują pustkę, brak sensu życia. Wielu boi się nudy, spokoju bo to oznacza brak adrenaliny, ciągłej walki, presji.
Uzależnienie od sukcesu, od ciągłej stymulacji kolejnymi wyzwaniami, może być równie silne co uzależnienie od narkotyków. Pojawia się przymus, żeby zawsze robić wrażenie na innych, piąć się coraz wyżej po szczeblach kariery, jeździć lepszym samochodem, więcej zarabiać, więcej i więcej. Gdy kolejna zachcianka, zadanie zostanie zrealizowane od razu planują następne.
Takie postępowanie się odbija na rodzinie, relacjach z ludźmi a w końcu na zdrowiu. Takie osoby zwykle za wszelką cenę walczą o uzyskanie przewagi, dominację – zarówno w pracy, jak i w domu. Od rodziny, przyjaciół oczekują podległości jako rekompensaty za swoją ciężką pracę. A pracując non stop na kolejny sukces, popadają w pracoholizm, pojawia się u nich wypalenie zawodowe, zawały serca, depresje. Szansę na całkowite wyjście na prostą mają osoby o silnych charakterach, z mocnym kręgosłupem moralnym, gotowe do ciężkiej pracy nad sobą. Jak tego uniknąć? Trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie STOP. Czy warto zatem tak wałczyć?
Jakie pułapki czekają na nas w dążeniu do sukcesu za wszelką cenę?
1. Zaczynamy spostrzegać życie w kategoriach przymusu, a nie przyjemności.
Coraz częściej mówimy „muszę", „powinienem", „trzeba”. Każde nasze działanie zaczynamy spostrzegać jako ciężki, obowiązek. W końcu mamy dość ale… nadal pracujemy po 12, 15 godzin dziennie. Dlaczego?
No bo przecież „musimy zdobyć kolejne stanowisko ”, „powinniśmy zarabiać więcej” itd.
2. Pracoholizm i wypalenie zawodowe
Pracoholizm i wypalenie zawodowe to częsta przypadłość wyższej kadry menadżerskiej. Zwłaszcza tych, zdawać by się mogło, najlepiej rokujących: przebojowych, otwartych, pracowitych. Biorą na siebie coraz więcej i więcej, nie delegują zadań i odpowiedzialności na innych, nad wszystkim muszą czuwać sami. W skrajnych, choć wcale nierzadkich, przypadkach potrafią spędzać w pracy 24 godziny na dobę! Z czasem ich efektywność maleje, przestają czerpać satysfakcję z tego co robią, mają wszystko, a nie czują się spełnieni.
3. Wpadamy w nerwowy pośpiech.
Nie możemy rozszerzyć doby, więc nadajemy więc swoim planom, działaniom zawrotne tempo. Tak goniąc nie tylko nadwerężamy zdrowie, ale często nie widzimy już nic poza praca i umyka nam to co w najistotniejsze.
Modny tryb życia „fast" zaczyna ,w wielu krajach Europy, słabnąc. Coraz popularniejsze stają się treningi antystresowe, nauka oddechu, yoga itd.
4. Narażamy się na frustracje.
Przy długiej liście wymagań wobec siebie łatwiej o porażki. Im więcej zadań, celów sobie wyznaczymy tym częściej może spotkać nas niepowodzenie. A częste poczucie porażki nie wpływa korzystnie na nasze samopoczucie. Czujemy się więc nie tylko przytłoczeni nadmiarem obowiązków, ale także coraz gorzej radzimy sobie z kolejnymi porażkami.
Jak chronić się przed pułapkami sukcesu?
1.Dokonaj rozróżnienia, co jest dla ciebie odpoczynkiem, relaksem, a co pracą i obowiązkiem.
2.Zaobserwuj, jakie emocje towarzyszą ci przy w codziennej pracy?:
Czy są to radość, satysfakcja i zadowolenia? Czy przeciwnie: złość, zestresowanie, zmęczenie i poszukiwanie sposobu, by się od tego wszystkiego uwolnić?
3.Pomyśl, czy bycie człowiekiem sukcesu jest nadrzędnym i jedynym celem twojego życia?
4.Przynajmniej raz na jakiś czas daj się ponieść spontanicznym działaniom!
5.Zacznij uczęszczać na ćwiczenia odprężające np.: pilates, yoga.
Jak uniknąć ciągłej presji i walki o sukces?
Warto przemyśleć pewną historię i przystanąć na chwilę…
Pewien młody człowiek chciał nauczyć się mądrości życia. Jego dotychczasowe życie, pełne sukcesów, doskonałych zarobków, samochodów, prestiżu nie dawało mu pełnej satysfakcji. Postanowił wziąć urlop i wybrać się w długą podroż do mędrca o którym słyszał ze zna tajemnicę mądrości życia.
Młody człowiek pokonał wiele trudów podroży, pokonał, jeziora, lasy, góry, by dotrzeć do mędrca.
Gdy w końcu go spotkał, zapytał: „Jak mam żyć, by osiągnąć spokój i radość życia?”.
Mędrzec odpowiedział: „To proste – jak siedzisz, to siedź, jak stoisz, to stój, a jak idziesz, to idź”.
Młody człowiek był bardzo zdziwiony: „.Ale przecież to banalne! Każdy tak robi. To po to odbyłem tak długą podróż, by dowiedzieć się takiej oczywistości?!”.
Mędrzec spojrzał się z uśmiechem i odpowiedział: „Nie, wy, ludzie XXI wieku, jak siedzicie, to już wstaliście, jak stoicie, to już idziecie, a jak idziecie, to już doszliście…”
Izabela Kielczyk psycholog biznesu, współwłaścicielka firmy LABEL Sp.z o.o.
www.izabela.kielczyk.pl




